czwartek, 15 stycznia 2009


W Turni zaczyna świtać. Wszystko budzi się do życia. Muga pospałby jeszcze, ale mama przypomina mu, że dziś pomagają naprawiać dach sąsiada. Jest pora deszczowa i trzeba nakryć chatę płócienną matą. W porze suchej wystarczy strzecha, ale teraz kapałoby na głowę, dlatego trzeba wzmocnić konstrukcję. Chłopiec nie prostestuje, bo wie, że po pracy całą wioskę czeka uczta. Gospodarz naprawianego domu zarżnie a potem upiecze kozę. Postawi tez sfermentowane piwo. W społeczności Hamerów wszyscy żyją jak jedna rodzina. Chatki poustawiane są dookoła wioski tworząc koło. Podczas budowania nowej osady najpierw stawia się domy, w których będą spały kobiety i dzieci, a potem na około nich mieszkańcy stawiają ogrodzenie, żeby żadne dzikie zwierzę nie dostało się do środka. Żywy skansen. Domy powstają w ten sposób, ze wbija się w ziemię giętkie żerdzie jedna obok drugiej, tak że tworzą okrąg. Górne części tych badyli nagina się i związuje wszystkie razem. Jeszcze tylko dach w postaci strzechy albo płóciennej maty i mieszkanko dla pani Hamerowej i jej potomstwa jest gotowe. Pan Hamer nie śpi z żoną. Zabiera starszych synów i z resztą męskiej części klanu oraz całym żywym inwentarzem wioski w postaci kóz, krów a nawet czasami wielbłądów śpi na środku głównego placu. Ciekawe czy bardziej kocha swoją połowicę, czy trzodę?

Brak komentarzy: